Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/305

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


obowiązek, sprowadzić tym biednym ludziom ogień z nieba na ziemię. Zresztą religia nakazywała mu sympatyą dla maluczkich i książe rumienił się na samę myśl, że większa część towarzystwa stanie kiedyś przed Boskim sądem bez tego rodzaju zasługi.
Więc, aby uniknąć wstydu dla siebie, bywał i nawet zwoływał do swego mieszkania rozmaite sesye, wydawał po 25 i po 100 rubli na akcye rozmaitych przedsiębierstw publicznych.
A gdy coś podobnego zrobił, czuł, że z serca spada mu jakiś ciężar; tem większy, im więcej było słuchaczów, albo im więcej rubli wydał na akcye.
Zwołać sesyą, zachęcić do przedsiębierstwa i cierpieć, wciąż cierpieć nad nieszczęśliwym krajem, oto, jego zdaniem, były obowiązki obywatela. Gdyby go jednak spytano: czy zasadził kiedy drzewo, którego cień ochroniłby ludzi i ziemię od spiekoty? albo czy kiedy usunął z drogi kamień, raniący koniom kopyta? — byłby szczerze zdziwiony.
Czuł i myślał, pragnął i cierpiał — za miliony. Tylko — nic nigdy nie zrobił użytecznego. Zdawało mu się, że ciągłe frasowanie się całym krajem, ma bez miary wyższą wartość od utarcia nosa zasmolonemu dziecku.
W czerwcu fizyognomia Warszawy ulega widocznej zmianie. Puste przedtem hotele napełniają się i podwyższają ceny, na wielu domach ukazują się ogłoszenia: „apartament z meblami do wynajęcia na kilka