Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kna i tak majestatyczna w ruchach, że Wokulski, patrząc na nią, skamieniał.
„Nawet marzyć o niej nie mogę!“... — pomyślał z rozpaczą.
Jednocześnie, we framudze okna, spostrzegł młodego człowieka, który był wczoraj na grobach, a dziś siedział sam, przy małym stoliczku nie spuszczając oka z panny Izabeli.
„Naturalnie, że ją kocha“ — myślał Wokulski i doznał takiego wrażenia, jakby owionął go chłód grobu.
„Jestem zgubiony!“ — dodał w duchu.
Wszystko to trwało kilka sekund.
— Czy widzisz pan tę staruszkę między biskupem i jenerałem? — odezwała się hrabina. — Jestto prezesowa Zasławska, moja najlepsza przyjaciółka, która koniecznie chce pana poznać. Jest panem bardzo zajęta — ciągnęła hrabina z uśmiechem — jest bezdzietna i ma parę ładnych wnuczek. Zróbże pan dobry wybór!... Tymczasem przypatrz się jej, a gdy ci panowie odejdą, przedstawię pana. A... książe...
— Witam pana — odezwał się książe do Wokulskiego. — Kuzynka pozwoli?...
— Bardzo proszę — odparła hrabina. — Macie tu panowie wolny stolik... Ja opuszczę was na chwilę...
Odeszła.
— Siądźmy, panie Wokulski — mówił książe. —