Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Tak tak — przerwał książe. — Ten rodzaj majątków bywa zwykle niepewny, ale za Wokulskiego ręczę. Hrabina mówiła ze mną, a ja zapytywałem oficerów, którzy byli na wojnie, między innymi mojego siostrzeńca. Otóż, o Wokulskim było jedno zdanie, że: dostawa, której się on dotknął, była uczciwa. Nawet żołnierze, ile razy dostali dobry chleb, mówili, że musiał być pieczony z mąki od Wokulskiego. Więcej hrabiemu powiem — ciągnął książę — że Wokulski, który swoją rzetelnością zwrócił na siebie uwagę osób najwyżej położonych, miewał bardzo ponętne propozycye. W styczniu tego oto roku dawano mu dwakroćstotysięcy rubli tylko za firmę do pewnego przedsiębierstwa, i, nie przyjął...
Hrabia uśmiechnął się i rzekł:
— Miałby więcej o dwakroćstotysięcy rubli...
— Miałby, ale nie byłby dziś tutaj — odparł książe i, kiwnąwszy głową hrabiemu, odszedł.
— Stary waryat — szepnął hrabia, pogardliwie spoglądając za księciem.
W trzecim salonie, dokąd wszedł z hrabiną Wokulski, znajdował się bufet, tudzież mnóstwo większych i mniejszych stolików, przy których dwójkami, trójkami, nawet czwórkami, siedzieli zaproszeni. Kilku służących roznosiło potrawy i wina, a dyrygowała nimi panna Izabela, widocznie zastępując gospodynią. Miała na sobie blado-niebieską suknią i wielkie perły na szyi. Była tak pię-