Strona:PL Bolesław Prus - Kłopoty babuni.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tańszą, milszą i mniej skomplikowaną rozrywkę jak sen?... Opatrzony w szlafmycę i czyste sumienie włazisz do łóżka, podkulasz nogi, drżysz niby to z zimna, a właściwie dla sprawienia sobie przyjemniejszych sensacyj i... usypiasz pomiędzy watą, płótnem i flanelą, myśląc ze złośliwą radością o tych, którzy w obecnej chwili zmuszeni są tłuc się żydowskiemi brykami, lub tępić pluskwy w numerze jednego z pierwszorzędnych hotelów!...
Przed twem okiem, hermetycznie zamkniętem dla promieni ziemskiego światła, odsłania się pełen tajemniczych powabów świat wewnętrzny. Ileż to uzdolnień i pragnień, zdawna przebrzmiałych i zmarłych, budzi się wówczas w twej duszy?... A jakie cudowne obrazy!...
Naprzód, śród ciemności tak czarnej jak smoła, widzisz różnokolorowe płatki; — potem kółka, esy i floresy; — dalej postacie ludzkie, zwierzęce i roślinne, poplątane z sobą w najdziwaczniejszy sposób, wreszcie obraz główny.
Śni ci się naprzykład, że jesteś Bismarkiem. Aaa... co za rozkosz!... Wprawdzie Thiers, w postaci powiatowego sekwestratora, patrzy coś na ciebie okrutnie zboku, a proboszcz, niby to zgniewany o zeszłoroczne siano i skasowanie jezuitów, nie chce z tobą grać w preferansa, — no! ale zato komornicy, wójci gmin, pisarze, che!... „Panie wójcie — mówisz do jednego — trzeba mi stu tysięcy żniwaków na jutro!“ „W ten moment!“ — odpowiada wójt i jakby z pod ziemi zjawia ci się chmura hełmów i iglicówek. Robisz przegląd, targujesz się, rozdajesz wódkę; ci krzyczą jak opętani, aż wtem Arnim melduje, że woły z Żabichgłów wlazły w twoją pszenicę. Zirytowany do najwyższego stopnia chcesz zwołać parlament i... budzisz się.
Naturalnie, dla przypomnienia sobie tak miłych obrazów, starasz się usnąć powtórnie, ale jakoś ci nie idzie. Fantazja spracowana tworzy widoki blade, ponure, a nawet straszliwe, o których jednak nie można powiedzieć, aby były nieprzy-