Strona:PL Bolesław Prus - Kłopoty babuni.djvu/036

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ IV

W KTÓRYM KŁOPOTY BABUNI SPROWADZAJĄ BARDZO WAŻNE POWIKŁANIA.


Czujemy się w obowiązku zawiadomić tych, których to obchodzi, że kancelarja był to sobie zwykły pokój, opatrzony biurkiem i żelaznem łóżkiem, wybudowany obok sali, a jak można najbardziej odległy od sypialni, którą na noc dzisiejszą opanowała majorowa z ukochanymi i nieodstępnymi: wnuczkiem i Mruczkiem.
Pedagog miał spać w sali, nie mówię: spał, lękając się zarzutu złej wiary ze strony osób, wiedzących, czem jest sen, i umiejących traktować go odpowiednio. Ludzie porządni, oddający się pokrzepiającej funkcji bez żadnych ukrytych myśli, naprzód zdejmują i sztuka po sztuce składają ubranie na właściwem miejscu i w takim porządku, w jakim je nazajutrz wkładać powinni. Następnie wchodzą do łóżka, owijają się w kołdrę, usiłują zająć położenie równoległe do poziomu i odmawiają modlitwy, jeżeli są konserwatystami, lub bawią się w myśli świeckie, jeżeli należą do obozu progresistów. Ale chodzić po nocy bez potrzeby, rozpalać światło bez dostatecznych przyczyn lub w jakikolwiek bądź inny sposób naruszać i zatruwać spokój bliźnim, dozwala się tylko lunatykom, warjatom albo literatom.
Ponieważ Postępowicz był literatem, nie dziwiłem się więc, ani temu, że się nie rozebrał, ani temu, że się co chwilę z kanapy zrywał i po sali spacerował. Owszem, takie zachowywa-