Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 03.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dziwszy posąg zmarłego, zabrało się zpowrotem do Tebów. W świątyni grobowej zostali tylko kapłani, aby regularnie układać panu ofiary, tudzież straż, pilnująca grobu przeciw świętokradzkim pokuszeniom złodziejów.
Odtąd Ramzes XII-ty został sam w swej tajemnej komnacie. Przez małe a ukryte w skale okienko, ledwie wdzierał się do niego mrok; zamiast piór strusich, nad panem szeleściły skrzydła ogromnych nietoperzy; zamiast muzyki, rozlegały się w nocnej porze jękliwe wycia hien i kiedy niekiedy potężny głos lwa, który ze swej pustyni pozdrawiał faraona w grobie.