Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 01.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ROZDZIAŁ XIX.

Cudzoziemska dzielnica w Memfisie leżała w północno-wschodnim rogu miasta blisko Nilu. Liczono tam kilkaset domów i kilkanaście tysięcy mieszkańców: Asyryjczyków, Żydów, Greków, najwięcej Fenicjan.
Był to cyrkuł zamożny. Główną arterję tworzyła ulica szeroka na trzydzieści kroków, dość prosta, wybrukowana płaskiemi kamieniami. Po obu stronach wznosiły się domy ceglane, piaskowcowe lub wapienne, wysokie na trzy do pięciu piątr. W piwnicach były składy materjałów surowych, na parterach sklepy, na pierwszych piętrach mieszkania ludzi zamożnych, wyżej warsztaty tkackie, szewckie, jubilerskie, najwyżej — ciasne lokale wyrobników.
Budynki tej dzielnicy, jak zresztą w całem mieście, były przeważnie białe. Można jednak było widzieć kamienice zielone jak łąka, żółte jak łan pszenicy, niebieskie jak niebo lub czerwone jak krew.
W wielu zaś domach ściany frontowe były ozdobione obrazami, przedstawiającemi zajęcia mieszkańców.
Na domu jubilera długie szeregi rysunków opiewały, że jego właściciel, wyrobione przez siebie łańcuchy i branzolety, sprzedawał królom obcych narodów i obudzał ich podziw. Ogromny pałac kupca był pokryty malowidłami, opowiadającemi trudy i niebezpieczeństwa życia handlowego: na morzu chwytają człowieka straszne potwory z rybiemi ogonami, — w pustyni skrzydlate i ogniem ziejące smoki, a na da-