Strona:PL Bolesław Prus - Drobiazgi.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a w godzinę później u Stępka piliśmy ze Steinbergiem bruderszaft.
Przy tej okazji Teofil zrobił awanturę, i dopóty wyzywał na pojedynek najmłodszego subjekta, dopóki nie spadł z krzesła i nie zasnął na podłodze. Chciałem go przenieść na kanapkę, ale sił mi zabrakło; zresztą całą uwagę zaprzątał mi murzynek i rozstrzygnięcie pytania: czy mój kij jest dla mnie pożyteczny, czy szkodliwy? Że bowiem wpływał na moje losy, było aż nadto widocznem.
Gdy wróciwszy do domu, opowiedziałem Ewci o pojedynku, żona zrobiła mi scenę, krótką, ale nadzwyczajną.
— Pojedynkowałeś się?... Tak, musiałeś; to było twoim obowiązkiem...
W następnej jednak chwili dostała serdecznego płaczu, a zawoławszy Mieczysława i młodszą córkę Ludkę, najprzód nakazała obojgu, aby mnie w sprawach honorowych naśladowali, a potem uklękła przed Mieciem i zaklęła go, ażeby nigdy nie pojedynkował się, jeżeli nie chce wpędzić jej do grobu.
I do dziś dnia nie wiem, drogi panie, czy, według opinji mojej żony, zrobiłem dobrze, czy źle z tym pojedynkiem... Raz bowiem mówi mi Ewusia, że strzelać się miałem obowiązek (szczególne obowiązki, notabene w małżeństwie!), a innym razem nadmienia, że do śmierci nie zapomni mi pojedynku...
Mądry, kto z kobietami dojdzie ładu!
Mylisz się pan jednak, sądząc, że na tem kończą się piekielne figle mego kija i niepokoje domowe. Mój murzynek zrobił mi jeszcze parę takich szpasów, że szczerze byłbym kontent, gdyby mi go kto ukradł, porąbał i rzucił w ogień. Sam boję się zrobić mu coś podobnego.
Nim opowiem, co mi znowu zmalował, i nim przejdę do właściwej prośby, jaką mam do pana, muszę wspomnieć o wypadku, skutkiem którego Ewcia zabroniła przestępować na-