Strona:PL Beaumarchais-Cyrulik Sewilski.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
115
Cyrulik sewilski

wszystkich razem... Ja zwarjowałem!... Widziałem ich, jak widzę ten pulpit... i wmawiać mi w żywe oczy!... Ha, jeden Bazyljo mógłby tę rzecz wyjaśnić. Tak, poślijmy po niego. Hej, jest tam który!... Ha, zapominam, że niema nikogo... Sąsiad jakiś, pierwszy lepszy, mniejsza kto. To można rozum stracić!... to można rozum stracić!...

(Podczas antraktu, scena zaciemnia się, słychać nawałnicę, której odgłosy odtwarza również orkiestra).