Strona:PL Beaumarchais-Cyrulik Sewilski.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
85
Cyrulik sewilski

ROZYNA. Właśnie dlatego może lepiej, abym została; jest pan sam: obecność kobiety działa niekiedy uspokajająco.
BARTOLO. Idź do siebie, idź; nie jestem trwożliwy.

Scena XIII
HRABIA, BARTOLO.

HRABIA. Och, poznałem pana odrazu po rysopisie.
BARTOLO, do hrabiego który chowa list. Cóż pan tak chowa?
HRABIA. Chowam poto, abyś pan nie wiedział co.
BARTOLO. Mój rysopis! Tym ludziom zawsze się zdaje, że mówią do swoich żołnierzy.
HRABIA. Czy pan myśli, że to tak trudno sporządzić pański rysopis? (śpiewa):

Głowa trzęsąca, pałka goła,
Oczy wypukłe, niby u woła,
Szyja na bakier, krzywa łopatka,
Kibić zręczna jak u niedźwiadka,
Gęba dzióbata, mina tępa,
Nos zakrzywiony jak u sępa,
Nogi skręcone i koszlawe,
Głos oburkliwy, suknie wszawe;
Postać stworzona do amorów:
Słowem — to brylant wszechdoktorów!

BARTOLO. Cóż to znów ma znaczyć! Przybyłeś tu, aby mnie obrażać? Wynoś mi się zaraz!
HRABIA. Wynoś się! Ha, ha! pfe! brzydkie wyrażenie! Umiesz czytać, doktorze Balosło?
BARTOLO. Znowuż nieprzyzwoite pytanie.
HRABIA. Och! niech o to nie będzie kwestji; ja, który jestem co najmniej równie doktorem jak pan...
BARTOLO. A to jak?
HRABIA. Alboż nie jestem weterynarzem pułkowym? Oto, czemu mnie umyślnie zakwaterowano u kolegi.