Strona:PL Beaumarchais-Cyrulik Sewilski.djvu/085

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
79
Cyrulik sewilski

była prawda, życzę sobie żeby nie była prawda. Wystarczyłoby tylko pozwolić tym drabom mieć słuszność, a zobaczylibyście rychło w coby się obróciła władza!
ŻYWIEC, kichając. Wolę tedy podziękować za miejsce.. Służba końska, i do tego ciągłe piekło w domu.
MŁOKOS, płacząc. Z biednym uczciwym człowiekiem obchodzą się jak z bydlęciem.
BARTOLO. Ruszaj tedy, biedny uczciwy człowieku. (Przedrzeźnia ich). „Uach“ i „apsik’, jeden kicha mi w twarz, a drugi w nos mi ziewa.
MŁOKOS. Och, panie, przysięgam, że, gdyby nie panienka, nie byłoby... nie byłoby sposobu wytrzymać w domu. (Wychodzi, kichając).
BARTOLO. Do jakiego stanu doprowadził ten Figaro ich wszystkich! Widzę, co w trawie piszczy: hultaj chciał mnie skwitować ze stu talarów nie rozwiązując sakiewki...

Scena VIII
BARTOLO, DON BAZYLJO, FIGARO, ukryty w alkierzu, pokazuje się od czasu do czasu, podsłuchując.

BARTOLO. A, don Bazyljo, przychodzisz na lekcję śpiewu z Rozyną?
BAZYLJO. Ba! są pilniejsze rzeczy.
BARTOLO. Byłem u ciebie, alem cię nie zastał.
BAZYLJO. Wyszedłem na miasto w pańskich sprawach. Dowiedz się pan nowiny dość przykrej.
BARTOLO. Dla ciebie?
BAZYLJO. Nie, dla pana. Hrabia Almawiwa jest w mieście.
BARTOLO. Mów pocichu. Ten, który kazał szukać Rozyny po całym Madrycie?
BAZYLJO. Mieszka w rynku i wychodzi codzień przebrany.