Strona:PL Beaumarchais-Cyrulik Sewilski.djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
53
Cyrulik sewilski

Lenistwo i wino
Dzielą moją duszę:
Jedno mą wierną, najmilszą dziewczyną,
Drugiemu, biedny, kornie służyć muszę;
Jedno mą wierną, najmilszą dziewczyną,
Drugiemu, biedny, kornie służyć muszę.

He, he! Kiedy się dobierze akompanjament, zobaczymy jeszcze, panowie zazdrośnicy, czy i tym razem zdołacie mnie pogrążyć. (Spostrzega hrabiego). Gdzieś już widziałem tego księżyka... (Wstaje ).
HRABIA, na stronie. Ten człowiek nie jest mi obcy.
FIGARO. Ależ nie, to nie żaden klecha! Ta szlachetna i dumna postawa...
HRABIA. To pocieszne wejrzenie...
FIGARO. Nie mylę się: hrabia Almawiwa.
HRABIA. Toż-to ten nicpoń Figaro!
FIGARO. On sam, Wasza Dostojność.
HRABIA. Hultaju! jeśli jedno słowo...
FIGARO. A, poznaję mego pana, po tem łaskawem obejściu, jakiem mnie zawsze zaszczycał.
HRABIA. A ja nie poznałem cię zrazu. Roztyłeś się, zaokrągliłeś...
FIGARO. Cóż Wasza Dostojność chce: nędza!
HRABIA. Biedny chłopak! Cóż ty porabiasz w Sewilli? Wszakże, swego czasu, poleciłem cię w ministerjum na jakąś posadę.
FIGARO. Otrzymałem ją, Wasza Dostojność, i wdzięczność moja...
HRABIA. Nazywaj mnie Lindorem. Nie widzisz z mego przebrania, że chcę pozostać nieznany?
FIGARO. Znikam więc.
HRABIA. Przeciwnie. Czekam tu na kogoś; otóż, dwaj ludzie, którzy gwarzą z sobą, wyglądają mniej podejrzanie, niż jeden który się przechadza. Udawajmy zagadanych. No i cóż? ta posada?