Strona:PL Bełza Władysław - Katechizm polskiego dziecka (1901).djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dziś my odarci z szkarłatów...
U stóp nam ciernie się wiją...
Coż Ci królowo wszech światów,
Nad świeżych, polnych garść kwiatów,
Dać możem biedni, Maryjo!

Lecz one wzrosły w tym kraju
I rosę z ziemi tej piją!
Przyjm więc, po dawnym zwyczaju,
Królowo wiosny i maju,
Wieniec z nich wonny, Maryjo!

Wszak drobny owad i kwiatek,
Wspólną Ci, Matko, cześć biją:
A więc i od nas w ostatek,
Od polskich, Matko, przyjm dziatek,
Pokłon, cześć, chwałę, Maryjo!


Katechizm1901 page0016b.jpg



Do polskiego chłopięcia.


Katechizm1901 page0016a.jpg


Nie płacz, nie płacz synku drogi,
Żeś na ziemi swej ubogi!
Że nie miecz ci ani radło,
Lecz tułactwo w doli padło,
Żeś łzy tylko i cierpienia,
Odziedziczył z Twego mienia.