Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wstaną one — miecz przypaszą,
Na cisawe konie siędą,
I za świętą sprawę naszą,
Z zaborcami walczyć będą.

Bo nie żadna siła ludzi,
W pomoc przyjdzie Matce świętej,
Lecz ten Boży duch ją zbudzi,
Co w tej ziemi spi zaklęty!


*

Ojców moich ziemio święta,
Ziemio wielkich cnót i czynów!
Tyś na wskroś jest przesiąknięta,
Krwią ofiarną twoich synów.

I niedarmo w twoje rano,
O puścizno przodków droga!
»Ziemią świętą« ciebie zwano,
Boś najbliżej stała Boga.

Byłaś ziemią poświęcenia,
Manną głodnych, skrzydłem gości,
Dziwny ciebie opromienia
Czar męczeństwa i świętości...

Niegdyś — ze stron tych pątnicy,
Z wiarą w sercu niewymowną,
Do Piotrowej szli stolicy,
Po relikwii kość cudowną...

I gdy, wszedłszy w święte progi,
W posłuchania krótkiej chwili,
O talizman łaski drogi,
Dla Ojczyzny swej prosili: