Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jest jezioro jedno słynne,
W wieńcu głuchych puszcz zamknięte,
Które dotąd usta gminne
W prostej mowie zowią »święte«.

Mówią ludzie: gdy zmrok pada,
Strach wśród ciemnych jechać borów,
Bo już sobą człek nie włada
Wpośród duchów i upiorów.

Ponad trzciny, lilie wodne,
Co tam rosną nad jeziorem,
Wstają jakieś mary zwodne...
Słychać głuchy jęk wieczorem...

I jeżeli wierzyć dalej
Prostaczego serca strunie,
Na powierzchni nieraz fali
Orszak mrocznych duchów sunie;

I na łąki, na pokosy,
Na obszary i rozłogi,
Dziwną pieśnią grzmi w niebiosy,
W której stare sławi bogi.

Ile z wątku dosnuć można,
Co podaje baśń zawiła,
Niegdyś Mieszka dłoń pobożna
Bóstwa pogan tu topiła.[1]

I tu, — podług baśni starej,
Co z ust do ust bieży chyża:
Po raz pierwszy światło wiary
Błysło Polsce z ramion krzyża.


  1. O jeziorze świętem w Wielkopolsce, po dziś dzień przechowuje się tradycya, że w niem odbył się chrzest Polski. Mieczysław I — podług legendy — walił tu i strącał do topieli bogi pogańskich Słowian. Stąd poszła nazwa jeziora, uświęconego najważniejszym aktem w dziejach Polski.