Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Stąd królewskie brano córy,
By zdobiły obce trony;
Tu wyzuty z swej purpury
Król się chronił bez korony.

Tu o prawa, tu o berła
Wyciągano zewsząd dłonie...
O! bo Polska, jako perła
Lśniła ludom w ich koronie!


*

Zdobna Bożym majestatem,
Nieprzebranych łask skarbnica:
Dziewięć wieków szła przed światem,
Jako ludów przodownica.

Pierś jej stała za przedmurze
I za ludzkość i świat cały...
Grom północy, wschodnie burze
Z rykiem u jej stóp konały.

A gdy w długim, ciężkim boju
Świat miłości stracił słowo:
W sercu Polski, jak we zdroju
Bóg odrodził je na nowo.


*

O! miłości nasza święta,
Cenna perło w serca toni,
Któż bo łask twych nie pamięta,
Nie zna ciepła twojej dłoni?

Tam u Gopła, pod Kruszwicą,
Znały ciebie już narody,
Jak’eś dziwną tajemnicą
Rozmnożyła chleb i miody...