Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niegdyś — lot tych orłów dumny,
Pruł słoneczne nieba szlaki:
A dziś oni u tej trumny
Idą kruszyć swoje znaki!

Idą łamać oręż rdzawy,
Cienie mężów tajemnicze:
Tutaj niosą swe buławy
Jabłonowscy, Chodkiewicze...

Tu, strzaskany kord w prawicy,
Zdąża złożyć kalek paru:
To ostatni wojownicy
Z pod Racławic i z pod Baru...

A nad głową ich sztandary
Wieją dumnie, wrogów straszą
Hasłem dawnej, polskiej wiary:
»Nasza wolność jest i waszą!«


*

Jak na słowo czarodzieja,
Co zapory grobów targa,
Wstaje wielki kaznodzieja,
Złotousty idzie Skarga!

Idzie w smutku i tęsknicy...
Cisza nad nim pogrobowa;
Tylko echa tej świątnicy
Powtarzają jego słowa.

Tylko ci, co to z kamieni
Wyciosani na sen wieczny,
Wstają, echem tem zbudzeni,
Jakby na sąd ostateczny.