Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


darł widok cudnego gniazdka, spoczywającego na falach jeziora, miała wejść doń z Piotrusiem, gdy nagle zaczęła drżeć i cofnąwszy nóżkę, powiedziała:
— Pamiętaj Piotrusiu, że popłynę z tobą tylko pod tym warunkiem, jeżeli mi przyrzekniesz, że kiedy zechcę, rozumiesz, kiedy tylko zechcę, będę mogła wrócić do mojej mamy. Przyrzeknij mi to Piotrusiu!
Piotruś przyrzekł. Ale nie mógł spojrzeć w oczy Toni.
— Oh, jeśli ci się zdaje, że matka zawsze czekać na ciebie będzie i przyjmie cię każdego czasu... — powiedział z goryczą.
— Jak możesz wątpić, że mama zawsze oczekiwać mnie będzie! — krzyknęła Tonia, a twarzyczka jej zapłoniła się z oburzenia.
— Tak, póki ci drzwi domu nie zamknie przed nosem — rzekł Piotruś zmienionym ze wzruszenia głosem.
Na to odpowiedziała Tonia: — Drzwi mego domu stać będą zawsze otworem i matka moja czekać mnie będzie zawsze z utęsknieniem.
— Skoro jesteś tak pewna swego, więc możesz spokojnie odpłynąć ze mną — rzekł na to Piotruś z lekką ironią i pomógł Toni usadowić się w stateczku.