Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


brylantowy. Tylko damy z najwyższej arystokracyi osiągają tę niezwykłą ozdobę, szczypiąc się do krwi i malując nią szyję. Nie możecie sobie wyobrazić jakie to piękne, chyba żeście widzieli kiedy popiersia dam, wystawione w oknach jubilerów.
Tonia zmiarkowała zaraz, że jakaś wielka przykrość spotkała elfy, bo cały orszak przytrzymywał palcami dziurki nosów, co zwykle robią elfy, kiedy im się na płacz zbiera. Zapewne lekarz stwierdził raz jeszcze, że serce królewicza Złocienia jest „zimne! bardzo zimne!“
Kiedy orszak elfów ją minął, Tonia pobiegła aż do miejsca, gdzie wstążka czerwona była przerzucona na podobieństwo mostu, ponad wyschniętą kałużą. W dołek ten wpadło jakieś młode dziewczątko i w żaden sposób wydrapać cię na górę nie mogło. Kiedy Tonia nadbiegła jej z pomocą, głupiątko zlękło się jej bardzo, ale uspokojone serdecznymi słowami Toni, wskoczyło na jej rączkę i w okamgnieniu siedziało już na jej kolanach, szczebiocąc, że się nazywa Czarnobrewka, że jest śpiewaczką uliczną i że przybyła zdaleka, pragnąc przedstawić się królewiczowi Złocieniowi na dzisiejszym balu i popróbować, czy nie udałoby się jej uleczyć jego serca.
— Wiem dobrze, że nie jestem wcale piękno-