Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


spacer i już nie wraca więcej do szkoły. W domu także najmłodsze z dzieci rządzi wszystkimi — najmniejsze dzieci bywają również obierane na królów i królowe. Niemowlęta pamiętają o tem dobrze i choć później są pomiędzy ludźmi, myślą, że im jeszcze jak dawniej wszystko wolno.
Dziwicie się pewnie nieraz, czemu wasza malutka siostrzyczka zawsze robi co innego, niżby sobie życzyła mama, albo piastunka. Siada, kiedy powinna stać, wstaje — kiedy chcą, żeby siedziała, dokazuje, kiedy ją ułożono do snu i w najładniejszej sukience raczkuje po podłodze. I myślicie, że malutka robi to z przekory i uporu? Tymczasem siostrzyczka wasza żyje jeszcze życiem elfów i przez pierwsze dwa lata swego życia, będzie robiła to wszystko, czego się nauczyła u nich. Potem dopiero w miarę jak się oswoi z ludźmi, zacznie ich naśladować. Wszystkie gwałtowne wybuchy płaczu i gniewu u niej, przypisuje mama wykłuwaniu się ząbków. Mnie się zdaje, że przyczyna leży w czem innem. Oto w każdem malutkiem dziecku budzi się rozżalenie, że nikt z otoczenia nie rozumie języka, jakiem się ono posługuje. A przecież ono mówi językiem elfów. Jeszcze czasem matki i piastunki rozumieją, że n. p. „dia“ znaczy „podajno mi to bliżej“ „wa?“ —