Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/086

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zadarte do góry. Ulice i chodniki są na przestrzeni kilku mil wysłane miękką, białą materyą wełnianą, ale że ptaki często wyrywały po kawałku chodnika na podściółkę do swoich gniazd, więc elfy na każdym rogu ulicy ustawiły teraz policyanta.
Jedna wielka różnica zachodzi między ludźmi a elfami; oto elfy nie robią nigdy nic pożytecznego. Kiedy pierwsze dzieciątko ludzkie zaśmiało się poraz pierwszy, śmiech jego rozsypał się w miliony okruszków, które poczęły wirować po ziemi i wirowały dopóty, póki się z nich nie zrobiły elfy. Drobny ten ludek pracuje niezmordowanie od świtu do nocy, ale gdybyś się którego elfa zapytał co zrobił właściwie, okazałoby się, że nic zupełnie. Co chwila porzucają jedną robotę, żeby zacząć inną, i to trwa przez cały dzień. Nieuki z nich straszne — jedno tylko potrafią doskonale: płatać figle i w pole wyprowadzać ludzi. We wszystkiem usiłują nas naśladować, mają więc n. p. swojego listonosza, ale listonosz obchodzi domy ze swoją torbą tylko na Boże Narodzenie. Budują prześliczne szkoły, ale nauka nie odbywa się w nich nigdy; najmłodsze dziecko uznane jest zawsze za najmędrsze ze wszystkich i ono bywa nauczycielem. Ale zaledwie wywoła imiona uczniów i uczennic, zaraz cała klasa idzie na