Strona:PL Balzac - Małe niedole pożycia małżeńskiego.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

ża, — która łączy dlań, aby wszystko wyrazić, uczucie macierzyńskie z poczuciem swoich obowiązków. Ta podkreślona peryfraza zastępuje słowo miłość w języku dewotek.
Pojmujecie sytuację? Otóż ten nazbyt ukochany mąż powiedział raz przypadkiem, wracając z obiadu u przyjaciela, pana de Fischtaminel, że lubi grzybki po włosku.
Jeśli obserwowaliście choć trochę naturę kobiecą w tem co w niej jest dobre, piękne, wielkie, wiecie że niema dla kochającej kobiety większej uciechy, jak przyglądać się ukochanemu mężczyźnie gdy zajada ze smakiem ulubione potrawy. Zjawisko to łączy się z zasadą, na której wspiera się u kobiety istota przywiązania: być źródłem wszystkich rozkoszy ukochanego, dużych i małych. Miłość umie we wszystko tchnąć życie, miłość zaś małżeńska ma w szczególności prawo zstępować do najcodzienniejszych drobiazgów.
Karolina ma zajęcia na parę dni, zanim zdobędzie wiadomość, w jaki sposób Włosi przyrządzają grzybki. Wynajduje starego księdza z Korsyki, który ją poucza, że u Biffiego przy ul. Richelieu nie tylko dowie się jak się przyrządza grzyby po włosku, lecz nawet znajdzie prawdziwe grzybki medjolańskie. Pobożna Karolina dziękuje księdzu Serpolini i postanawia odwdzięczyć się pięknym brewjarzem.
Kucharz idzie do Biffiego, wraca, i pokazuje pani hrabinie grzyby rozłożyste jak uszy stangreta.
— Doskonale! a czy wytłumaczył wam, jak się przyrządza?
— Już my się na tem rozumiemy! odpowiada kucharz.
Z reguły, każdy kucharz rozumie wszystko co się tyczy kuchni, z wyjątkiem tego w jaki sposób można kucharza podejrzewać o kradzież.
Wieczorem, przy drugiem daniu, wszystkie nerwy Karoliny drżą z rozkoszy, gdy widzi jak służący wnosi małą rynienkę...
Czekała poprostu tego obiadu z takiem upragnieniem, z jakiem oczekiwała męża.