Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/85

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Wołam: — „О możny! Choć żal serce tłoczy,
    „Zwracam błagalnie ku tobie me oczy:
    „Biedny mój naród pełen smutku, trwogi,
    „Nie ma dotychczas dla modłów świątyni;
    „Gdy nas jak zwierza wiecznie tropią wrogi,
    „Jehowie musim składać hołd w jaskini,
    „Niech się twa wola staje: dziecku harem
    „Otwórz, a wzamian zbuduj nam dom Boży;
    „Ojcu wykupne spłacisz onym darem,
    „A lud się cały przed tobą ukorzy.“

    Mamy świątynię. Gmina nasza cała
    Przed moją chatą tłumnie się zebrała,
    Okienka moje zdobi w liście palmy,
    Ów mi winszuje, ten mój czyn wychwala,
    A tu się serce moje wciąż rozżala,
    Bom dziecko sprzedał gwoli pana sławy,
    A sobie żywot zgotowałem krwawy!
    Zdrożne me myśli serce w strzępy darły
    I byłem niemy i napół umarły.

    Jak las wyniosły stał przybytek ony
    Wspaniały, wielki, hojnie wyzłocony.
    Już sieć rusztowań zdjęto do połowy —
    Jutro poświęcę go na cześć Jehowy...
    Radosnej pieśni z miasta płynie echo,
    Ale nie dla mnie pieśń ta dziś pociechą,