Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„I czekać będę już tych chwil z tęsknotą,
„Gdy na mym dworze zalśni się to złoto,
„Gdy lekką stopą po drogim kobiercu
„W takt przebiegając, wzbudzi zachwyt w sercu.
„Z całego państwa Iranu pod nogi
„Najdroższe perły, barwne rzucę kwiaty,
„Na jej skinienie tłum niewolnic mnogi
„Namaści ciało, zrosi wonią szaty...
„Lecz jeśli spełnić nie zechcesz próśb moich,
„Moim rozkazom wnet stanie się zadość:
„Ja z serc podwładnych mi współbraci twoich
„Wyplenię wszelką nadzieję i radość!“

To Abdul-Malik był, pan mnogich rzeszy,
Władca Damaszku.
Czytam z dziecka twarzy,
Że ją ta nagła zmiana losu cieszy,
Że w myślach tworzy szereg snów, miraży,
Dziecinną była. Ot, myślę, majaczy!
A tu mi serce miota się w rozpaczy.
Brew ani drgnęła. Zda się skamieniałem
I na wielbłądy patrząc, niemy stałem;
A w tem milczeniu korny, władcy wolę
Spełniłem, dziecko dając mu w niewolę.
Wtem, jak ta iskra, gdy żelazo zgrzytnie,
W głowie mi nagle pewna myśl zaświta,