Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Święta Zyta, zacna dusza,
Sprawiedliwa i wierząca.
Jeśli mogła co dnia rano
Choć na jedną małą chwilkę
Zboczyć z drogi do kościoła
I pomodlić się przykładnie,
Czynną była już dzień cały.
Pracowitą i wesołą.
Wszystko szło jej jakoś składnie.
Niby rymy w piosnkach dawnych.

Nadto wiele, nadto wiele
Pracy święta Zyta miała
W obowiązku u prefekta:
Do niej w domu ład należał,
O zasobach wszelkich piecza,
Praca w kuchni i śpiżarni.
Wszak wszystkiemu podołała,
Sprytu, chęci mając sporo,
Więc codziennie choć na chwilkę
Do kościoła zaszła rankiem.

Były gody u prefekta.
Rano wstawszy, święta Zyta
Po sprawunki na targ śpieszy,
Kosz za koszem nosi z miasta,
Drób i ryby, winogrona,
Ananasy i karczochy,
I przeróżnych win butelki.