Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/181

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


34.  Pieśń zimowa.

Szła zima polem, jak liść drżała,
Lśniący od szronu dyadem miała;
Obcym był dla niej wonny kwiat,
Nie dziw, gdy leży w serca głębi
Lód, co uczucia wszystkie ziębi
I unicestwia marzeń świat.
Wzrok zatopiła pogardliwy
I na zielone runią niwy
Sypie z zanadrza biały śnieg;
Zwiędły już kwiecia łany całe,
Jedne stokrotki tylko małe
Zdobią gdzieniegdzie ścieżki brzeg.
O śpiesz się sroga, niech śnieg prószy
I na te niwy i w głąb duszy,
Mniejsza! do celu swego dąż!
Lecz zważ, że kwiatki te u drogi
I miłość moja dla niebogi
Nawet pod śniegiem kwitnie wciąż.

Antoni Klasztersky.