Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Więc deszcz smaga Twoje, lica,
Śnieg u stóp Twych leży,
Po tym kraju czeskim, naszym
Bieda nędzę goni —
Niech więc serce Twe wybaczy,
Oko łzę uroni.

Nie gniewaj się. Matko Święta
Na Twe wierne dziatki,
Lecz błogosław siewy dłonią
Kochającej matki.
Niech się tylko tego lata
Zrodzi ziarno nowe,
Odłożym Ci ze swej ćwiartki
Co najmniej połowę.

Wsadzę lipkę na jesieni,
Jak się zrobić miało,
By nie mogło znów ogorzeć
Twoje święte ciało,
Będzie nasza lipka hojnie
Obdarzała cieniem,
Ochraniając święte czoło
Przed słonka promieniem.

Wyróżowią zbladłe lica,
Pył Ci zetrą z skroni,
I przykleją brakujące
Palce k’ świętej dłoni.