Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przyłbica złotem z daleka się skrzy,
Pióropusz zdobi konia i rycerza,
Widny znak Hildy z boku u pancerza
Pod którym serce dlań z miłości drży.
Pewny wygranej Sibo wesół jedzie,
Za chwilę most już straż zamkowa zwiedzie,
Wnet o przybyciu jego róg da znać.
Nagle koń utknął, złotych iskier deszcze
Sypią się z podków.
— „Co? przed zamkiem jeszcze
„Spróbować ostróg mych chcesz wać.!?“


XXXV

Zakrzyczał Sibo i konia ostrogą
Dźgnął, ale rumak ani ruszył nogą,
Tylko jak wryty w jednem miejscu stał.
Szarpie więc Sibo, kłuje znów na nowo,
Koń stoi ciągle ze spuszczoną głową,
Wciąż się rozgląda tak, jakby się bał.
Pałając gniewem, Sibo zrzuca strzemię,
Za uzdę luzem chce rumaka wieść,
Próżne zachody! Z miejsca ani kroku,
Wskoczył na siodło znów, lecz koń w podskoku
Zerwał się, w pole chce go nieść,