Strona:PL Astor - Podróż na Jowisza.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

i tak zmieniają kierunek, a skutkiem tego temperatura zmienia się z dniem każdym. Cóż może być prawdopodobniejszego, niż to, że pod wpływem wiatru północnego, trwającego długo, spory pas lasu, rozciągający się wzdłuż lodowców, zmienił kolor liści na drzewach, jak to ma miejsce każdej jesieni na ziemi? To byłoby wystarczające, zdaniem mojem, aby nadać odmienny kolor powierzchni; tem więcej że długość owej plamy rozciągała się ze wschodu na zachód, czyli wzdłuż linij klimatycznych, tak iż cała ta okolica mogła być narażoną na tę samą temperaturę, co zdaje się potwierdzać moje dowodzenie. Jedyną uwagą sprzeczną byłoby, że plama poruszyła się, jak mówią, ale to poruszenie przez pięć sekund miało być tak lekkie, iż można je wziąść za złudzenie optyczne, a zresztą mogła to być chwila, gdy pierwsza warstwa, dotknięta zimnem, posunęła się dalej. Zresztą zupełna nieruchomość plam na planetach znosiłaby teoryę chmur, mającą tu jeszcze silniejsze zastosowanie z powodu szybszego ruchu i większej gwałtowności wiatru.
— Mogła to być także chmura dymu, unosząca się nad wulkanami, coś w tym rodzaju, jak widzieliśmy po naszemtu przybyciu, tylko, że wielce wąpliwem jest, aby przez czas tak długi zdołała pozostać na miejscu. Zresztą plama, o której mowa, właściwie nie znikła nigdy całkowicie z powierzchni Jowisza, co naprowadza na myśl, że pochodzi ona poprostu z szeregu wulkanów wydających gęsty dym, którego kolor zmienia się w atmosferze. W każdym razie dotąd nie spotkaliśmy się tu jeszcze z żadną miejscowością, której horyzont byłby bezustannie pokryty czarnemi chmurami.
Tak rozmawiając, podróżni uszli spory kawał drogi,