Strona:PL Astor - Podróż na Jowisza.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

pomimo to temperatura wody nie zdawała się o wiele chłodniejszą,, a jakkolwiek pochyłość koryta strumienia była bardzo słabą i w tym stosunku na ziemi bieg jego byłby bardzo powolny, tu płynął szybko niby potok górski; powodem tego było, że na Jowiszu ciężar tej wody okazywał się o 2,55 większy, niż na ziemi.
— To dziwne, — rzekł Ayraułt, — że tak szybki bieg wody jej nie ostudza?
— Przeciwnie — odpowiedział Cortlandt, — stygnie ona, ale ponieważ pędzi tak prędko, jest przeto zbyt krótko wystawiona na działanie powietrza.
— Ta woda tak spieszy się do oceanu, — rzekł Bearwarden, — że nie zwraca się ani naprawo, ani na lewo, nawet nie poszerza nigdzie swych brzegów.
Olbrzymich rozmiarów paprocie i palmy rosły nad brzegiem wody, co poddało podróżnym myśl zbudowania sobie tratwy, a wsiadłszy na nią, popłynięcia z biegiem wody. Wybrali tedy dużą palmę nad samym strumieniem, Ayrault za pomocą kuli wybuchowej strącił ją o kilka cali nad ziemią i zwalił do wody; powtórzywszy jeszcze parę razy wystrzały, otrzymali dostateczną ilość drzewa, która, powiązana gałęziami bluszczu, dostarczyła im doskonałego statku.
Ayrault i Cortlandt dobrali sobie długich żerdzi do wiosłowania i wkrótce wszyscy trzej towarzysze prędko mknęli po wodzie. Zauważyli wkrótce, że na bujną roślinnością pokrytych brzegach gnieździło się mnóstwo węży i różnego rodzaju płazów; latające jaszczurki i inne ziemno-wodne zwierzęta roiły się wśród wody i na wybrzeżach. Ptaki z rodziny brodzących, podobne do żórawi i bocianów wielkości strusia, z dziobami uzbrojonemi