Przejdź do zawartości

Strona:PL Arystofanes - Lysistrata.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.
rosa (nachylając się).

Czarowniki! Nakreślili na piasku dziwaczne, niezrozumiałe znaki.

jaskółka.

Gdzie tam... stare gaduły, cne safanduły... rozprawiają o wojnie, podczas gdy tam ludzie giną.

rosa.

Może to żołnierze z dawnych czasów, dzielni rycerze, twardzi jak klon.

jaskółka.

Ależ na Pallas? Tamten (pokazuje) to Draces, dostawca wojska, poszachrował tam coś przy kupnie puklerzy... Ten drugi (pokazuje w przeciwną stroną) Strymodoros kupiec, przybyły z Tessalii, czy tam Bogi wiedzą skąd, w dodatku trudni się zlekka lichwą. I tacy rozprawiają o wodzach, ganią ich i chwalą. O! biedna rzeczpospolito! Nigdy nie byli żołnierzami, nawet nie są Ateńczykami!

rosa.

Jaskółko! śniło mi się tej nocy, że nasi mężowie walczyli pod Decelią. Może ranni.

jaskółka (obojętnie).

Może.

rosa.

A gdyby ponieśli śmierć?

jaskółka.

Cóż robić. Takie to życie. (Odchodzą).