Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Stoją w bieli, i pyszni z swoich imion sławnych,
„Zapraszają zdaleka w czarowne zwaliska,
„Bogów i bohatyrów, pająków siedliska.
„Tam, jeśli dawnych rzeczy myśl w tobie głęboko,        655
„Może w ten śliczny błękit wpatrzywszy twe oko,
„Słodycz w rozpaczy znajdziesz, i lubość w żałobie,
„Jak uśmiech ust kochanych w śmiertelnej chorobie;
„Ale na pola nie chodź gdy serce zbolało;
„Na równinie mogiły; więcej nie zostało,        660
„Resztę wiatr ukraiński rozdmuchał do znaku,
„To siedź w domu, i słuchaj dumek o kozaku. —

„Moje młode pacholę gdzieżto ty wędrujesz?
„Czy z ziemi świętej wracasz, że tak utyskujesz?“

— „Oh! nie, ja wszystkim obcy śród mojej ojczyzny,        665
„I śmierć mi zostawiła czarne w piersiach blizny,
„I świata jadłem gorzkie, zatrute kołacze,
„To mnie ciężko na sercu, i ja sobie płaczę.
„A kiedy się rozśmieję, to jak za pokutę;
„A kiedy będę spiewał, to na smutną nutę;        670
„Bo w mojej zwiędłej twarzy zamieszkała bladość,
„Bo w mej zdziczałej duszy wypleniono radość,