Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/054

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XVI.

„No panie zięciu!“ miecznik z mokremi oczami,
Błyszcząc radością serca, mówił pod lipami:
„W tym widzę dzikim świecie wiatr pociechę wodzi;
„A ledwo witać zdążysz, żegnać się przychodzi!        460
„Tą razą, nie na długo, mężnie się postawim,
„Ja moich także zbiorę, to się nie zabawim.
„Dobrze mówią, że twarda powinność rycerza,
„Kiedy mu zwłaszcza miłość wygląda z pancerza;
„Ależ po krótkim znoju, spokojnej swobody        465
„Użyć bezpieczniej można na wesołe gody.
„Skoro dom mój uczciło takie lube goście,
„I w kielich się uderzy, i nie będziem w poście.
„Maria niech się tymczasem w krzątaniu nie leni:
„Suto stoły zastawić, nie szczędzić korzeni[1],        470
„Pieprze, bobki, imbiry, cykaty, szafrany;
„Boto ten piękny rycerz w bakaliach chowany.
„O winie ja pomyślę; i gdy w onym stawie,
„Słońce już błogi żywot zatopi jaskrawie,
„Jeśli mnie nie zawiodą moje przedsięwzięcia,        475
„Tatar rosę pić będzie; ja za zdrowie zięcia!
„Co teraz to was żegnam; po ciężkim frasunku.
„Milsza jeszcze pomyślność na cnoty kierunku!
„Ja ludziom oręż rozdam, siebie też przysłonię,
„Ale jak w trąby wrzasną, to zaraz na konie!“        480

  1. O guście przodków naszych w korzennych zaprawach, wiele ciekawych opisów czytać można w szacownym i zajmującym zbiorze: Pamiętniki o dawnej Polsce przez Juliana Niemcewicza.