Strona:PL Antoni Lange - Malczewski i kilka erotyków.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bo pewnie, skoro tylko wyjdzie za te ściany,
Zaraz się gdzie zakocha... W innej zakochany,
Zdradzi mnie i zapomni — i na zawsze rzuci...


ZAŁUSKI

Ale niechże się pani nie lęka, nie smuci —
Toż Antoni jest znany, że panią tak kocha
Jak nikogo!... Ach, pani Zofjo, pani szlocha!


ZOFJA

Płaczę, płaczę, bo pan go rozłączyć chce ze mną.
A cóż się ze mną stanie! Jakby nocą ciemną —
Będzie mój żywot. Gdybym naraz legła chora,
Nie trzeba ni apteki, nie trzeba doktora:
Tylko mi jego ręki dotknięcia potrzeba.
On jeden mię prowadzi do zdrowia, do nieba.
Jego spojrzenie nerwy moje uspakaja,
W ekstazie moja dusza niebem się upaja —
I widzę jakieś cuda i nadziemskie zjawy...
On musi wciąż być przy mnie. Tak, panie łaskawy.


ZAŁUSKI

Słyszałem o tej sprawie. Są to magnetyczne
Zjawiska. Ale wszystkie powagi medyczne
Rzecz tę zowią kuglarstwem. I dziw mi, zaiste,
Że Antoni uprawia te sztuki nieczyste.


MALCZEWSKI

Uczniem Encyklopedji, jak widzę, francuskiej
Jesteś dotychczas ciągle, mój drogi Załuski.
Zapewne, filozofy to były uczone,
Ale materjaliści. Dziś nadprzyrodzone