Strona:PL Antoni Lange - Malczewski i kilka erotyków.djvu/089

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PIEKARZ (z rachunkiem)

Za czterdzieści trzy złotych wziął pan u mnie chleba.


MLECZARKA

Za mleko — proszę złotych wypłacić trzydzieście.


RZEŹNIK

Dwieście złotych za mięso winni mi jesteście.


MALCZEWSKI (do siebie)

Maj tak cudnie świat złoci w wielobarwną tęczę
Kwiatów, pszczół i motyli — a ja się tak męczę —
A tu dokoła wszystko tak płaskie i szare.

(do wierzycieli)

Wkrótce zapłacę wszystko. Czekajcie dni parę.


PIEKARZ

Czekać! Czekać! Ja codzień dopisuję kreski!
To niezbyt honorowo, mój panie Malczewski.

(Wychodzą)



S C E N A VIII
Malczewski — Zofja


MALCZEWSKI

Co za męka! Osobną trzeba filozofję
Stworzyć, by to wytrzymać. (Chwila milczenia)
Muszę zbudzić Zofję.
Sobie i mnie złamała i skrzywiła życie
Ta nieszczęsna istota... Zbudź się, moje dziecię,
Zbudź się, Zofjo — i spłyń tu na ziemskie padoły.