Strona:PL Antoni Lange - Malczewski i kilka erotyków.djvu/076

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MALCZEWSKI

Bardzobym chciał.


ZOFJA

O inną rzecz się dusza żali
We mnie.


MALCZEWSKI

O co?


ZOFJA

Ach, mówić trudno.


MALCZEWSKI

Mów.


ZOFJA

Na dłoni
Widzę, że tyś mię nigdy nie kochał, Antoni.


MALCZEWSKI

Znów to samo. Sto razy mówiłaś te rzeczy.
Którym to nasze życie nieustannie przeczy.


ZOFJA

Nie, jam ci jest jedynie, jak kula u nogi...
Tak, tak ty mię uważasz! Mój jedyny — drogi —
Ja kocham cię bez granic! Ach, ty czy mnie kochasz?


MALCZEWSKI

Kocham.