Strona:PL Antoni Kucharczyk - Wiersze, piosnki z naszej wioski.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jedzie, jedzie na rowerze,
Kto to, ciekawość mię bierze.
Nadjechał, koło zatoczył
I z roweru przy mnie skoczył.
»Dzień dobry!« — ze mną się wita,
»Co to za wieś?« — mnie się pyta.
Ja kapelusz zdjąłem z głowy,
Ze strachum zapomniał mowy,
Patrzę, patrzę, a ten panek
Podobny, jak »świniarz« Franek.
Ale skądże przypuszczenie —
Na palcach złote pierścienie,
Na nogach ma żółte buty,
Łańcuch przy zegarku suty,
Cylinder na wierzchu głowy,
Rower, piesek pokojowy,
I jak pan ze dworu gada,
»Co to za wieś?« — dalej bada.
Ujrzałem mu lewe ucho
I poznałem — toś ty, jucho!
Bo gdy był w dworze »świniarzem«,
Pobili się raz z gęsiarzem,
I wtedy gęsiarz Michałek
Odgryzł mu ucha kawałek.
Poznałem i jego mowę,
Wdziewam kapelusz na głowę
I mówię: »Ty skurczysynie,
A dawnoś to pasał świnie!
Niech cię tysiąc!... bez uroku,
Jaki pan z ciebie do roku.
Byś nie znaczny był na uchu,