Strona:PL Antologia współczesnych poetów ukraińskich.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Jedynie twoja gwiazda w te czarne dni mi świeci,
O pieśni, gminna pieśni! Mój lud się wszystek skarży
W tobie, pocieszycielko! Ty zlewasz ból mój wraży
Z narodu mego bólem w ból wspólny, lżejszy — trzeci…

O wy, w kryształy słów i dum zaklęte jęki!
O łzy, na zniczach krzywdy w klejnoty przetopione!
Tęsknoty i westchnienia, w ligawki wlane dźwięki!

Nie porzucajcie mnie, niech płynie z was otucha —
Nie dajcie, by bezmyślność z przemocą w czasy one
Zmąciły we mnie serce i głębie mego ducha!


PROLOG
(do poematu „Mojżesz“).

Narodzie mój! Narodzie rozbity, umęczony,
Jak biedny paralityk, co w prochu gdzieś na drodze,
Tkwi, naigrawań ludzkich strupami owrzodzony!

O twą nieznaną przyszłość dziś dusza moja w trwodze,
A zasnąć mi nie daje wstyd, który pokolenia
Potomne twoje palił, biczował będzie srodze.

Zaprawdę, czyżby tobie na kartach przeznaczenia
Pisano z dawien dawna, sąsiadom być pognojem,
Zwierzęciem pociągowem, ich wozom do ciągnienia?