Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/378

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I po raz pierwszy mą rzekę rodzoną,
Rzeką boleści i smutku nazwałem.

Co ja marzyłem w pośród nocnej ciszy,
Com ja przysięgał w tajemniczej chwili,
Niechaj na wieki zamiera w mej duszy,
Bo jeszcze ludzie śmiechem by okryli.

Myśli dziecinne!... gdzieście próżna mara,
Czemu was ludzie zapomnieć nie mogą?
Czemu wasz wyrzut, jakby zbrodnia stara,
Nad sercem naszem pastwi się tak srogo?

IV.

Pochmurny flisie z pochyloną głową,
Jak niegdyś dzieckiem marzyłem cię we śnie,
Tak samo teraz widzę cię na nowo,
Zawsze mi śpiewasz jednostajną pieśnię.

Zawsześ zaprzężon do twej ciężkiej szlei,
Zawsze na twarzy jakaś bladość chora,
Zawsze ten samy uśmiech bez nadziei,
Zawsze — bez końca ta sama pokora.
............