Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/308

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tuście przywykli, tu wasza rodzina,
Tu wasze wszystko; nic was nie obchodzi
Że wasze góry nie wydają wina,
Że z waszej skały żyto się nie rodzi.
Tych skał widokom wasza dusza rada,
Na nich swe całe przepędzacie życie.
Póki się pasą po równinach stada,
A zimna rzeka szumi w swem korycie,
Wasz pobratymiec nie będzie zgubiony,
Wy nie zechcecie by cierpiał boleśnie.
Tutejszych mężów i córki i żony
Na waszą chwałę będą składać pieśnie.
Chcesz dobrej broni? Turek ją posiada,
Jest wszystko czemu dusza wasza rada!
Lecz nadewszystko, co zdobi tę skałę,
Jest to krzyż święty wbity na jej szczycie:
On waszym piersiom dał serca wytrwałe,
Przezeń łaskawe niebiosa ujrzycie;
On, kiedy widzi narodowe święto,
O którem jeszcze nie wiedzą w dolinie,
Ten krzyż cudowny siłą niepojętą,
Wznosi się w niebo ze skał na Łowczynie.
O! wy nie wiecie, przez jakie staranie
Chce połknąć góry turecka paszczęka!
Złożywszy ręce, nie patrzałby na nie,
Lecz się o skały skruszyć zębów lęka!