Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/030

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


To echo co daleko za górami woła,
Flet pasterski i z dźwiękiem wracająca pszczoła.

Żegnaj! raz jeszcze żegnaj, arfo minstrelowa!
I przebacz żem niegodny śpiew ciebie rozwodził,
Nie obchodzi mię ostrość mych sędziów surowa,
Sąd błahy, błahym pieniom mało będzie szkodził.
Ileżem to ja tobą gorzkich cierpień słodził,
Niewyjawiane światu połykając jęki,
Gdy mi po smutnej nocy dzień smutniejszy wschodził.
Tem cięższe, że samotne przynoszący męki!
Żem je przeżył — tobie to czarodziejko, dzięki.

Cyt! — oto gdy niechętny opuszczam te skały,
Jakiś duch niewidomy o struny twe trąca —
Teraz, bije w nie z ogniem jakiś cherub śmiały,
Teraz, swywoli po nich wróżka igrająca —
Ciszej i nagle ciszej spada pieśń niknąca;
Ledwie jej resztę jęczy daleka dąbrowa;
Teraz, ledwie przybywa z tchnieniem gór lecąca
Jedna wędrowna nuta — i ta się już chowa —
I wszędzie głucho.. Bywaj czarodziejko zdrowa!

Karol Sienkiewicz.