Strona:PL Anakreon.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Rzeźkie koło ucztowników,
A nie bożych przeciwników,
Lecz co godnie bogom płuży
Wy ryj mi na onej kruży.
Bacha, najmilszego syna
Zewsowego, daj na przedzie,
I Cyprydę, nimfę wina,
Która rej z Hymenem wiedzie:
I Erosy niech też koło
Charyt gżą się, drwią wesoło
I bujają się bez ładu
Pod sklepieniem winogradu;
Pięknych chłopiąt lik niech stanie
Zasłuchany w Feba granie.



42. ŻYCIE SPOKOJNE.

Jakże miłe dla mnie są
Djonizosa chorowody!
Jak porywa duszę mą
Dźwięk tej liry wiecznie młodej!
A największe me wesele
Gdy je z gronem dziewic dzielę,
Mnie tam zawiść nie poruszy,
Co zapuszcza jad do duszy;
Wstrętnym język mi zuchwały,
Co zelżywe rzuca strzały;
Nienawidzę śród gromady
Biesiadników wszelkiej zwady. —