Strona:PL Alfred de Musset - Poezye (tłum. Londyński).pdf/119

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    I czy to chłopki, czy królewny ciała
    Były ci drogie — nawet kurtyzany,
    Choć nieraz z innym jawnie cię zdradzała. —
    Tak chce brylantu górnik z szybu ściany.

    LI.

    Byłeś w Paryżu, Florencyi, Madrycie.
    W pałacach magnat, na rozdrożach złodziej;
    Ani cię złoto, ani czas obchodzi.
    Z przechodniem nucisz piosenkę w zachwycie
    I prosisz Boga, chcąc kochać to życie,
    Niechaj cię tylko wolnością nagrodzi.

    LII.

    I znajdowałeś wszędzie prawdy wstrętne,
    Nic, czego chciały twe żądze namiętne.
    Wieczysta hydra swe zęby ci szczerzy,
    A gdy twój rumak życie przygód mierzy,
    Patrzysz w to morze burzliwe i mętne
    I szepcesz z cicha: „Tu perła ma leży.”

    LIII.

    Skonałeś pełen nadziei w tym szale,
    O własne ślady ani dbając wcale,
    Choć krew znaczyły, a i łez niemało.
    Większy niż niebo, niż życie — wytrwale
    Traciłeś piękność, geniusz, sławę całą,
    By znaleźć słońce, które nie istniało.

    LIV.

    I gdy się zjawił ów gość marmurowy,
    Tyś mu dłoń podał odważnie, bez drżenia,