Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/209

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


STRASZNY PRZYJACIEL.




Przebóg, co to jest? cmok, cmok, z jednéj, z drugiéj strony,
I byłem nagle potem jak kwaczem zmoczony.
Gdybym się nie był zręcznie rozstał z jego łapą,
To byłby mnie dalibóg całował da capo.
„Mała fraszka, niby nic“ — rzekł przyjaciel drogi, —
„Witam cię i pozdrawiam przybyłego z drogi;
„Nim jeszcze pociąg stanął widzę cię w wagonie,
„Aby ci rękę podać co tchu cwałem gonię;
„A teraz bratku kładę ambargo na ciebie,
„Mam duże pomieszkanie, umieszczę u siebie“.
Wniosłem protestacyą, lecz była daremną.
„Mała fraszka, niby nic, będziesz mieszkał ze mną“.
I wyrwał z ręki bilet na rzeczy wydany,
Ja szedłem krok w krok za nim szedłem jak pijany.
Pan Józef był olbrzymem, ja szczupłego składu,
Przy tem, trzeba powiedzieć, wracam z Marienbadu.
Kiedy powóz zajechał pan Józef łaskawie,
Bierze silnie pod rękę, podnosi mnie prawie,
A ja mając zanadto nogi podniesione
O małom na przeciwną nie wyleciał stronę.
Szczęściem tylko kapelusz koziołka wywrócił,
„Mała fraszka, niby nic“, kapelusz powrócił.
Pan Józef jednym susem minął wszystkie stopnie,
Potem usiadł, a pojazd zatrzeszczał okropnie;
I wio, ruszaj, a żwawo — ale pośród miasta
Przyjaciół Józefińskich jak grzybów wyrasta;