Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/204

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Pod złotą zorzą roztoczymy skrzydła,
„Ale przed wszystkiem odsuńcie mamidła.
„Niechaj zamilknie ta szajka urwiszy,
„W śmieciach wylęgła, pół ptaka, pół myszy
„Chytre obrońce, fałszywe proroki,
„Chciwe piorunów, gdzie ciemne obłoki
„To nasze kleszcze, to wściekłe poczwary,
„Co w serce biją i dręczą bez miary.“
Hej! do porządku! krzyknęły Gawrony
A Orzeł zamilkł i zacisnął szpony;
Paw głos zabiera i wachlarz rozkłada:
„Do kompromisu taka moja rada,
„Dziś czworonożne zawezwać zwierzęta,
„Boć silne zawsze kopyt argumenta,
„Boć każdy pojmie, nawet lada żak,
„Że nam brak wąsów, długich uszów brak.“ —
Grzmotem oklasków koło zahuczało,
I jednogłośnie wniosek był uchwałą.
Teraz Kruk złodziej na trybunę siada
I zgromadzeniu swój budżet przedkłada,
Radzi treściwie, by długo nie dłubać,
Wskróś wszystkie brzuchy z białych piór oskubać.
Powstał krzyk, pisk, ścisk, drą czuby, ogony,
Ogromny obszar pierzem zaścielony;
A sejm latawców bojąc się uchwały
Na cztery wiatry rozleciał się cały.
Łabędź zanucił swoję pieśń żałosną,
Słowiczek tylko jakby z wieczną wiosną
Śpiewał i śpiewał... O śpiewaj nieboże,
Wyśpiewasz kiedyś coś lepszego może.

8 listopada 1869.