Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kaczka o patent wynalazków wnosi,
Panna Dzierlatka o subwencyą prosi,
Kulik zaprzecza, ale za Dzierlatką
Wstawia się jurnie Wróbel z czarną łatką.
Czujny zaś Żuraw chce, by z bratniej składki
Dla winowatych zbudowano klatki,
Bo szał autorstwa tak się strasznie płodzi,
Że już z szaleństwa w wściekliznę przechodzi.
Drozd tegoż zdania, lecz chcąc spieszniej kroczyć,
Radzi sieciami cały sejm otoczyć.
„Ja proszę o głos!“ — Orzeł się odzywa,
I tak przemawia, aż mu krzyk przerywa, —
„Orlęciem z gniazda rozpuściłem skrzydła,
„Walczyłem ciągle, przedzierałem sidła,
„A jeślim błądził, tom w obłokach błądził,
„Gdzie piorun świecił, wicher tylko rządził;
„Dziś starcem zebrać chcę jeszcze te siły,
„Co waszą tarczą i zaszczytem były.
„Radzicie wspólnie, dobrze, niech w tym zborze
„Bronić się silny, jak i słaby może;
„Macie świat wrogów, wrogów w każdej dobie,
„Lecz największego macie w samych sobie.
„Pycha i zawiść niech w pierze nie dmucha,
„Mądry niech radzi, a głupi niech słucha;
„Niech nasz duch czasu chciwy i zazdrosny
„O dawne gniazda nie drze się co wiosny —
„O świstaj Gilu, to mnie nie ubliży,
„A jeśli łaska, proszę trochę bliżej
„Powtarzam jeszcze, tu zawiść tam pycha
„Z niedobrych szlaków w jeszcze gorsze spycha
„Pychę i zawiść uduście w zarodzie,
„A silni prawem i w serdecznéj zgodzie,