Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wtenczas z blizkich drzew
Wzniósł się święty śpiew:
Jeszcze Polska nie zginęła,
I kosa błysnęła
W ręku polskiego rolnika.
Do pierwszego dnia promyka,
O pyłysku drogi, święty,
Byłeś nadziei promykiem.
Tobą skróś przejęty
Z radosnym okrzykiem:
Polska niech żyje!
Wolność niech żyje!
Puściłem wodze,
Spiąłem ostrogą,
Już mnie na drodze
Widzieć nie mogą.

Witaj Zygmuntów stolico!
Naszéj chwały wieczna księgo,
Nową błyszczysz dziś potęgą;
Z twych warowni działa świecą,
Opasana śmierci wstęgą
I broniona wolnych siłą
Będziesz rajem lub mogiłą.

O widoku godny Bogów,
Naród dzielny mocą woli,
Wydobyty z jarzma wrogów
Oddycha z ciężkiéj niewoli.
O uroku wolności
W pierwotnym rozkwicie;
O ty serca nowe życie,