Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dziś bez ciebie już są niczém.
Twoją wolą krew tokami
Niepodległe broczy kraje,
Ale rzeknij: pokój z wami!
Kat w postaci ojca staje.
Ty ujarzmiasz czcze przesądy,
Zwalasz trony, zmieniasz rządy;
Z rąk Temidy wziąłeś szale
W prawodawczém świetnem kole,
Masz twe miejsce, masz twą wolę,
Wszędzie ołtarz twojéj chwale.
Twą opieką zmieniasz Panie,
Los człowieka przeznaczony,
Ten przy tobie w szczycie stanie,
Kto się czołgać jest stworzony.
Rozum dajesz, kryjesz wady,
Cnemi czynisz podłe rady;
Blask twój cnotę gdy odzieje,
Czołem przed nią ludy biją,
Blask twój chmury niech zakryją,
Samą cnotę świat wyśmieje.
Ogień Feba teraz w tobie,
Kiedy dźwięk twój doda weny,
Na co trzeba w każdéj dobie
Ody lecą, lecą treny.
Ach a ciebie, kiedy niema,
Lutnia brzęczy, Muza niema;
O Dukacie! u nóg tronu,
W miłych tobie staw nas rzędzie,
My cię szczerze, zawsze, wszędzie
Wielbić będziem aż do zgonu! —