Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


OGŁUCHŁEM.

Ogłuchłem, oczy osłabły,
Czytać, pisać już mi trudno,
I brakuje często słów,
W téj doli czasem półsennie
Sam ze sobą gwarzyć muszę,
Aby jeszcze trochę żyć.
Atoli, w życiu na schyłku,
Smutne moje monologi,
Smutny moich myśli prąd.
W przyszłości mało światełek,
Coby mogły głasnąć duszą,
Płomyk zorzy dla mnie zgasł;
A wspomnień kiedy uchylę
Jaki wątek, o mój Boże,
Co tam żalu, co tam łez!
Gdym ujrzał w żywéj pamięci
Ojca, matki dusze święte,
Mijające jakby sen,
Westchnąłem, nie że spoczęli,
Lecz żem nie czuł przez lat tyle,
Że w ich sercach był mój raj;
Gdym piosnkę chwycił z kolebki:
„Lulaj, lulaj dziecie moje,
Matka czuwa, strzeże Bóg!“
Gdym dzieckiem ścigał motyle,
Gdym już chłopcem w ciemnéj kniei