Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ach, jak próżno będzie w chatce
O, ma luba, droga, miła,
Tak okrutnie i tak skoro
Twojąś matkę porzuciła!
Ach, czekajcie!... Jeszcze chwilę!
Patrzcie bracia, jak spi mile,
Ach, czekajcie!.... Lecz daremnie
Oderwali ją odemnie.
Ach Róziuniu moje dziecie
Porzuciłaś mnie na świecie!

Już ją kładą w grobek mały
Na toż mi ją nieba dały?
Drogą, lubą mą dziecinę!
Ach, wstrzymajcie trochę linę,
Nie ruszajcie gródki jeszcze,
Ja ją sama w grób umieszczę,
Sama spuszczę w dół głęboki,
Ścisnę jeszcze zimne zwłoki.
Róziu, Róziu, Róziu moja
Matka żegna, matka twoja!
Róziu słuchaj matka płacze!
Ach, powoli sypcie glinę
Na trumienkę, na dziecinę,
Ja jéj nigdy nie zobaczę!
Ach Róziuniu moje dziecie,
Już cię niema na tym świecie!